Monthly Archive:: Maj 2015

Wspomóż koty… i zostań triathlonistą

Słuchajcie taka sprawa. Co roku w ramach moich startów zbieram pieniądza na pomoc zwierzakom sprzedając swoje kilometry ze startów – więcej o tym tutaj. Wpadłem więc na taki pomysł – każdemu kto zakupi 20km lub więcej, czyli przeleje 200zł na konto fundacji Kocia Dolina, którą w tym roku wspieram, pomogę przygotować się do startu w

Bezdomne koty startują w Sierakowie

Na koniec tygodnia mała „prywata”. Niektórzy z Was, którzy znają mnie osobiście wiedzą, że prowadzę internetowy sklep zoologiczny – drugi rok z rzędu organizujemy taki „event”, w którym sprzedajemy triathlonowe kilometry na rzecz bezdomnych zwierząt. W tym roku wspieramy Fundację Kot z Torunia – jest to pewna fundacja z wieloletnią tradycją – pieniędzy nie marnują

Tydzień 30 i 31 – start w Sierakowie

W zeszłym tygodniu nie publikowałem planu, ale też szczerze mówiąc nie było o czym pisać. Zrobiłem 2 treningi biegowe i 2 rowerowe – wszystkie krótkie ale intensywne. Do tego jedno pływanie – wreszcie wody otwarte. Na początku było trochę nieswojo,  ale szybko się odnalazłem w pływaniu w piance. Szkoda, że nie mam czasu wyskoczyć jeszcze

Tydzień 29. – szczyt formy

Ok, ostatni tydzień ciężkiej pracy, a potem powoli ograniczam ilość trenignów przed Sierakowem. W tym tygodniu zaczynam okres szczytu. Szczyt to taki okres, gdzie obcinamy ilość godzin, ale podnosimy znacząco intensywność treningów. Stąd też w tym tygodniu w planie dużo „czerwonych” treningów, czyli interwały, praca nad szybkością itp. Sam nie wiem czy dobrze robię, bo

Książka kucharska dla sportowców? Dlaczego nie…

Historia tej książki zaczęła się od mojej żony. Ma ona talent do brania udziału w konkursach… Całkiem niedawno jadąc autem zatrzymała się na poboczu, żeby wygrać dla mnie film IronMan3 – dopiero w biurze zorientowała się, że to nie film o triathlonie… Podobnie było z książką – żona oznajmiła mi pewnego dnia, że wygrała „Wagę

Plan na tydzień 28.

Poprzedni tydzień miał dość ciekawy przebieg. Na początku tygodnia myślałem, że będzie kłopot z dociągnięciem do końca (to był 3 z kolei tydzień z dużą liczbą godzi treningu), ale w drugiej połowie odzyskałem siły. Znów w domu plącze się jakiś wirus, ale szczęśliwie tym razem się nie daliśmy i skończyło się na kaszlu/bólu gardła. W