Co się dzieje?

Grypa

Grypa

Dawno nic nie pisałem, więc pora opisać jak minęły mi ostatnie tygodnie przygotowań. Po Triathlon Sieraków niestety mój roczny plan treningowy się załamał. Stało się dokładnie to samo, co w zeszłym roku. Nagle wypłynęło kilka spraw zawodowych, dzień się wydłużył i dziecko przestało grzecznie zasypiać o 19-20 itd itp. Niby nic wielkiego, ale życie potrafi skutecznie storpedować plan przygotowań nawet takimi drobiazgami.

W czerwcu więc przeszedłem na plan bardziej z doskoku – planowałem sobie ogólny zarys obciążeń tygodniowych i ad-hoc dobierałem jednostki tak aby bardziej lub mniej go w danym tygodniu wykonać. Jako, że o moich 10-12h treningu tygodniowo mogłem zapomnieć, założyłem, że będę się starał robić około 8h na wysokich intensywnościach. Wychodziło różnie, ale jakoś szło do przodu. Biegowo nie czułem się najlepiej, ale o dziwo rower wreszcie drgnął i zacząłem przyspieszać. O pływaniu wolę nie wspominać, bo niestety tą jednostkę trdudno mi było umieścić w planie dnia i w zasadzie odbyłem jedynie kilka treningów OW – basenu nie widziałem od 2 miesięcy, nie licząc jednego wypadu na basen odkryty.

Potem przyszły zawody w Pniewach. Na zawodach tych startowałem w bardzo niesprzyjających dla mnie okolicznościach (więcej w notce), ale o dziwo nie miało to większego wpływu na mój start i wyszedł bardzo fajny czas. Tak więc po tych zawodach mogłem powiedzieć, że jest trochę szybkości, a pytaniem jest wytrzymałość.

Po zawodach zrobiłem sobie lekki tydzień – musiałem wreszcie odespać i odpocząć, bo zawody były kropką nad i mojego zmęczenia. Niestety… w piątek zaczęło mnie boleć gardło i trochę niewyraźnie się czułem. W Sobotę pojechałem od rana ze znajomym nad jezioro, a potem z innym znajomym na długie wyjeżdżenie. Warunki tego dnia były koszmarne – suche gorące powietrze – kto jeździł tej soboty na pewno wie 😉 Po niespełna 100km ledwie trzymałem się na rowerze – na szczęście na trasie mieszkają moi rodzice, więc się u nich zatrzymałem i doszedłem do siebie – ciągle myślałem, że to upał. Potem dobiłem jeszcze 30km do punktu docelowego. Następnego dnia było już na prawdę słabo – gorączka i inne atrakcje. Ciągle myślałem, że to reakcja na upały – dopiero szwagierka, do której pojechałem na dyżur uświadomiła mnie, że to angina – pierwszy raz w życiu mam to cholerstwo. Do tego doszło jeszcze zapalenie spojówek.

I tak właśnie zrealizowałem drugi tydzień lipca – antybiotyk i łóżko. W sobotę już się trochę ogarnąłem, ale w niedzielę musiałem wyjechać służbowo do Krakowa na kilka dni.

I tak mamy 10 dni do startu, który miał być startem sezonu. Czuje się fatalnie nieprzygotowany – w głowie chęć zrobienia kilku mocnych treningów, ale wiem, że to głupota. Dzisiaj jeszcze zrobię, krótki trening siły na trenażerze (o ile dam radę go wykonać), dwa szybsze biegi i na tym chyba zakończę przygotowania. W przyszłym tygodniu już raczej tylko, krótkie szybkie jednostki.

Nie powiem – boję się tego startu – zupełnie nie wiem jak na niego zareaguję. Brak długich jazd może spowodować, że nagle odetnie mnie na 60-70km. Jeśli do tego dojdzie upał to w ogóle może być nieciekawie. Po zawodach w Sierakowie miałem zamiar atakować 5:30, ale na dzisiaj będę zadowolony jak powtórzę wynik z Sierakowa… Cóż nie tak to miało być, ale życie sobie trochę zażartowało z moich planów.

Z drugiej strony w świadomości mam, że przed Sierakowem zrobiłem na prawdę solidną jak dla mnie bazę i może jeszcze coś tam w nogach zostało. Ciągle tli się taka iskierka nadziei, że uda się trochę zamaskować braki w przygotowaniach z ostatnich 2 miesięcy, zwłaszcza że trasa Triathlon Poznań jest zdecydowania bardziej przyjazna niż ta w Sierakowie i mniej na niej wychodzą moje ograniczenia kolarskie.

Dobrze, że we wrześniu jest Triathlon Kórnik – może chociaż na tą imprezę uda mi się lepiej przygotować i zakończyć sezon w dobrym humorze. Czuję, że ćwiartki nie stanowią u mnie kondycyjnie problemu, a szybkość przez te 1,5 miesiąca uda się pewnie wypracować.

Comments

  1. Author Image By Wojtek

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *