Książka kucharska dla sportowców? Dlaczego nie…

kucharze

Historia tej książki zaczęła się od mojej żony. Ma ona talent do brania udziału w konkursach… Całkiem niedawno jadąc autem zatrzymała się na poboczu, żeby wygrać dla mnie film IronMan3 – dopiero w biurze zorientowała się, że to nie film o triathlonie… Podobnie było z książką – żona oznajmiła mi pewnego dnia, że wygrała „Wagę startową”.

Gdy książka przyszła, przejrzałem ją, ale coś nie grało… same przepisy. Ludzie mówili, że to alternatywa dla „Żywienie w sporcie” Anity Bean, którą mam na półce, a tu taki „klops” – książka, nie zawiera prawie wcale wiedzy… Wreszcie mnie olśniło – to nie chwalona „Waga startowa”, tylko książka, która powstała na fali jej popularności, zawierająca przepisy – czyli znów moja żona wygrała coś innego, niż myślała, że wygrywa 😉

ksiazka-kucharska-dla-aktywnychTak więc wszedłem w posiadanie nowości wydawniczej „Książka kucharska dla aktywnych. Waga startowa” – autorzy: Fitzgerald Matt, Fear Georgie.

Mając już na uwadze cel powstania książki – czyli stworzenie bazy przepisów dla sportowców/aktywnych osób – moje nastawienie się zmieniło. Muszę przyznać, że w książce się zakochałem 😉 Chyba nawet cieszę się z tej „zamiany”, bo takiej książki było mi potrzeba.

Ale po kolei – czym jest ta książka, a czym nie jest. Otóż jeśli oczekujecie pozycji w której autor wybierze mega super przepisy, policzy co do grama białka, tłuszcze i węgle, określi ph itd to się zawiedziecie. To nie książka dla miłośników statystyki w żywieniu.

Jeśli po książce oczekujecie super zdrowych przepisów dla ludzi aktywnych, na bio składnikach… to się zawiedziecie.

Ta książka jest po prostu zbiór inspiracji na to jak zastąpić standardy w naszej diecie (czyli owsianka, kurczak itd.), albo jak przyrządzić je w nowy, ciekawy sposób. Tylko tyle… i aż tyle. Dla mnie pomysł super.

Książka zawiera 3 główne rozdziały z potrawami na różnych poziomach trudności, tj:

  • mam dwie lewe ręce w kuchni
  • mam dwie lewe ręce, ale nie przypalam wody na harbatę
  • lubię gotować, ale nie jestem szefem kuchni

W każdej grupie znajdziecie przepisy odpowiednio zarówno na proste posiłki (np. śniadania, posiłki po treningu) jak i dania typowo obiadowe.

Przepisy na pewno nie są wirtuozerią – są to proste, często banalnie proste przepisy typu „kanapka z serkiem i dżemem”, czy jakiś mus owocowy z dodatkiem odżywki białkowej. Nie nauczycie się z tej książki gotować – raczej może się ona stać dla was inspiracją jak zastąpić rano kanapki, czy co zjeść na obiad zamiast kotleta. Przepisy są pisane z myślą o sportach wytrzymałościowych, więc bazują głównie na węglach i białkach z dodatkiem zdrowych tłuszczy. Tak więc raj dla osób lubiących, płatki, kasze, owoce, orzechy, ryby itd. Są także przepisy wegetariańskie.

Podoba mi się to, że autor nie jest przesadnie ukierunkowany na zdrowe jedzenie, także nie ma obaw, że we wszystkich przepisach są kiełki i sałata. Znajdziemy także mniej zdrowe mięsa, gotowe półprodukty typu bułki na hamburgery, a nawet w wielu przepisach jest propozycja dodania porcji odżywki białkowej. Niemniej przepisy opierają się głównie o proste, nisko przetworzone produkty, więc ogólnie jest zdrowo (w końcu to książka lifestylowa).

Reasumując – jeśli uważasz, że dieta jest ważna, szukasz inspiracji na proste, szybkie posiłki wspierające trening wytrzymałościowy, to książka Ci się spodoba.

Co do smakowitości przepisów – sprawa indywidualna – ja na razie wypróbowałem domową granolę, jedna kanapkę, domowe hamburgery i były smaczne. Myślę, że w najbliższych tygodniach będę starał się rozszerzyć bazę swoich przekąsek (moje standardowe daktyle z jogurtem, owsianka i płatki z bananem już powoli wychodzą mi uszami). Żonę zatrudniam do wykonania przepisów obiadowych z rozdziałów dla bystrzachów 😉

Comments

  1. Author Image By Łukasz

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *