O czym myśli rodzic triathlonista

Tata triathlonista

Dzisiaj czytałem artykuł na Akademii Triathlonu o treningu i byciu tatą jednocześnie. Trochę mnie rozbawił, bo sam jestem „w posiadaniu” małej przedszkolaczki. Jeszcze bardziej rozbawiła mnie grafika, którą zamieściłem powyżej (mam nadzieję, że AT nie obrazi się za jej użycie).

Przy tej grafice przypomniało mi się takie zdarzenie sprzed ~2 lat, gdy jeszcze chodziłem ze znajomymi raz w tygodniu grać w piłkę na orliku. Zawsze brakowało nam w składzie ludzi w naszym wieku, więc posiłkowaliśmy się jakimiś dzieciakami z gimnazjum.

Jeden kiedyś spytał „Ile pan ma lat?”. Powiedziałem, że 33 czy ile tam wtedy miałem. Na to on powiedział, żebym nie zmyślał (faktycznie wyglądam na znacznie mniej, a sąsiedzi też w większości mieli po 20-parę lat), bo na tyle nie wyglądam i tyle to ma jego tata, a on nie gra w piłkę, tylko siedzi przed telewizorem 😉

Nie wiem czemu, ale często przypomina mi się ta historia w czasie treningów. Obserwuję swoje pokolenie, rosnące brzuszki, „doroślenie” i takie tam. Gdy biegnę zimowym porankiem, spotykam zaspanych ludzi na przystanku, którzy na zimnie przeskakują z nogi na nogę i dziwnie patrzą na osobę biegającą o 7 rano, gdy jeszcze ciemno i wszystko w głowie mówi „pospałbym jeszcze”.

Ostatnio zastanawiam się jak Ola opisuje nasze wyjazdy na zawody w przedszkolu – a na pewno opisuje, bo jest zapaloną kibicką 😉 Co będzie mówić kolegom/nauczycielom za 2-3 lata w szkole? Ciekawe, czy w szkole też znajomi będą się dziwić i mówić, że „ojcowie nie jeżdżą na rowerach tylko czytają gazetę/oglądają telewizję”? A może powiedzą „ale super”?

Jedno w każdym razie jest pewne, że niczego nie da się porównać na zawodach z brzdącem krzyczącym „dafaj, dafaj tata” – dla takiej jednej ulotnej chwili, roześmianej twarzy i nieporadnie obsługiwanej klekotki, już warto trenować cały rok. Warto biegać/pływać/jeździć na trenażerze, gdy inni są jeszcze w łóżkach lub właśnie się do nich kładą. Mam nadzieję, że za parę lat Ola będzie nadal kibicować i będzie dumna, że tata „jakoś się trzyma” i ciągle nie zdziadział.

NiDSC_0161-resizedektórzy mówią, że przy dziecku trudniej trenować – to prawda. Ale w zamian dostajesz kibica, którego nie ma nawet mistrz świata. Który dla zabawy zakłada twoje za duże buty biegowe i jeszcze większą kamizelkę odblaskową i z uśmiechem „biega jak tata”. Którego marzeniem jest zamontowanie do swojego rowerka biegowego pedałów i koszyczka na bidon „bo tata ma taki”. Kto by nie chciał mieć takiego kibica? Kogo taki kibic nie zmotywuje do treningów?

Ciekawie czy inni rodzice triathlonowi maja takie przemyślenia,  czy tylko mi się od tej pogody na nie zebrało 😉

Comments

  1. Author Image By Daniel

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *