Plan treningowy – tydzień 27.

Trening

No to zaczynamy tydzień 27. Wczoraj uświadomiłem sobie, że niestety popełniłem trochę błędów w przygotowaniu kolarskim. Konkretnie jest wytrzymałość, ale kompletnie brakuje mocy ;-( Wczoraj przejechałem 85km w szybszym jak na mnie tempie – 29km/h. Moja trasa jest narażona na dość mocne wiatry, dlatego standardem jest jechanie w jedną stronę z prędkością 22-24km/h i wracanie z 35-40km/h. Taka trasa niestety potrafi nieźle dać w kość i tak właśnie było wczoraj. Jazda przez 3h w tempie nie sprawia mi większych problemów, ale odcinki pod wiatr strasznie wyniszczają mnie i fizycznie i psychicznie. Oby w Sierakowie nie wiało.

Lekcja na przyszłość – w okresie podstawowym muszę bardziej stawiać na siłę kolarską. Zobaczymy czy przed Poznaniem uda się jeszcze ten element poprawić – zamierzam teraz robić więcej treningów typu Sufferfest Islagiat (2h trening z czterema 15-20 minutowymi podjazdami). Niestety w zimie kręciłem zbyt dużo na lekkich przełożeniach.

Na wczorajszym treningu przetestowałem odżywianie – 2x bidon z maltodekstryną (łącznie około 100g = 400kcal), banan i byłka z serem (nie miałem nic innego pod ręką w domu 😉 – łącznie myślę, że wyszło jakieś 750kcal. Pod koniec zabrakło jeszcze jednego bidonu. Ogólnie więc myślę, że w Sierakowie musze celować w około 300kcal na godzinę na odcinku kolarskim, żeby na biegu mieć siły.

Wg. planu rocznego, obecnie mam ostatni „długi tydzień”, następnie tydzień regeneracyjny i okres szczytowy. Zastanawiam się, czy robić szczyt skoro nie był on poprzedzony rozbudową. Biblia Friela nie jest tu jednoznaczna. Mam jeszcze 2 tygodnie na przemyślenia,

Biegowo jest bardzo fajnie – po półmaratonie nabrałem pewności siebie, zakładka, którą zrobiłem ostatnio, też wyglądała obiecująco.

W kwestii pływania w zeszłym tygodniu wypadł mi kolejny trening :-(. Niestety córeczka zrobiła nam 2 nocne pobudki i nie dałem rady dotrzeć na piątkowy basen, a weekend był napięty, więc nie udało się go odrobić. Niemniej wtorkowy trening wyszedł całkiem fajnie – może nie będzie tak dobrze jak się spodziewałem, bo ostatnie dwa miesiąca to bardzo nieregularne treningi na basenie, ale myślę, że i tak jest o niebo lepiej niż w zeszłym roku. Obecnie moja największa bolączka to fatalna pozycja w wodzie, ale pianka temu zaradzi 😉

Rozpiska na ten tydzień:

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *