Pływanie – wreszcie idę do przodu ;-)

Raport z wykonania tygodnia

 

Jeśli od jakiegoś czasu czytacie mojego bloga, to wiecie, że pływanie jest moją największą bolączką. Nie dość, że mam wrodzoną „nieumiejętność” do pływania, to jeszcze miałem pecha do instruktorów. Ostatecznie walczę więc sam.

W końcówce listopada (gdy jeszcze chodziłem na „grupę pływacką” – w cudzysłowie, bo więcej było stania pod słupkiem niż pływania) miałem test na 200m w formie wyścigu – 2 osoby na tor. Wynik 4.01 (mówiłem, że pływanie mi nie idzie 😉 ). Z basenu ledwie wyszedłem o własnych siłach. Jednak wyścig sprawia, że człowiek się spina.

W grudniu i częściowo w styczniu na basen chodziłem w kratkę, ale wreszcie trochę się ogarnąłem i ostatnie 2-3 tygodnie zacząłem ćwiczyć z rozpiskami od Swim Smooth. Wydłużyłem treningi do 80-90 minut. Od początku miałem wrażenie, że idę w dobrym kierunku. Plany dla początkujących są proste jak przysłowiowa budowa cepa. Jest bardzo ograniczony zakres ćwiczeń – w zasadzie chyba przez najbliższe pół roku mam w rozpisce jakieś 8 rodzajów. Praktycznie wszystkie ćwiczenia są nakierowane na chwyt wody, pracę nóg i poprawną rotację. Nie wiem skąd oni to wiedzieli, ale analizując swoje pływanie zauważyłem, że to właśnie te czynniki są moją największą bolączką.

W sumie wykonałem jakieś 5 treningów, więc niewiele, ale coś się we mnie przełamało. O ile krótkie dystanse zawsze jakoś mi wychodziły, to dłuższe pływanie sprawiało mi problem – zwłaszcza na początku sesji. Teraz jednak się odblokowałem – od razu po wskoczeniu do basenu mogę przepłynąć kilkaset metrów jako rozgrzewka przed treningiem bez zadyszki – wcześnie na początku musiałem robić przerwę co 100m na dłuższy oddech . Dzięki klepaniu ciągle tych samych ćwiczeń coraz lepiej idzie mi rotacja w wodzie – wychodzi mi już całkiem naturalnie i pływanie stało się lżejsze.

Oczywiście pozostały stare problemy – przede wszystkim koszmarnie krótki krok pływacki – ciągle na basenie 25m wykonuje między 20 a 22 ruchy, co przy moim wzroście (182cm) jest fatalnym wynikiem.

Niemniej dzisiaj miałem w treningu rozpisaną pierwsze testy szybkości – nie powiem, ale trochę się ich obawiałem. Po pierwsze rozpisane były na końcu sesji, gdzie wcześniej trzeba było przepłynąć około 1500m – częściowo dość szybko. Do tej pory na basen chodziłem na 45 minut, więc 1500m to był mój cały trening. Druga sprawa – test na 400m (w życiu takiego nie płynąłem) i chwile po nim test na 200m więc na jeszcze większym zmęczeniu. Co gorsze już od dawna nie pływałem żadnego mocniejszego treningu, więc zastanawiałem się co z tego wyjdzie.

Pierwszy test na 400m – wynik trochę niemiarodajny, bo pływałem na torze z 4 innymi osobami i wiadomo jak to jest. Zakładałem wynik w granicach 8:40-9 minut. Udało się popłynąć w 8:30 i do tego praktycznie nie byłem zmęczony – miałem wrażenie, że nie dałem z siebie 100%.

Kilka długości spokojnych i test na 200m. Wynik 3:59… To mnie zdziwiło. W końcu płynąłem na zmęczeniu już po całym treningu i teście na 400m. Do tego znów tłok na torze, spora przerwa w treningu pływackim i co najdziwniejsze – znów dwa trzy wdechy przy słupku i byłem gotowy do dalszego pływania… W listopadzie dochodziłem do siebie o wiele dłużej.

Wyniki może dalej nie powalają, ale jestem w szoku, że kilka treningów tak pozwoliło mi się odblokować – pływanie stało się naturalne, przestało mnie męczyć. Czuję, że coraz lepiej mi idzie, a do tego mimo znacznie gorszych warunków testowych i na większym zmęczeniu udało się poprawić czasy z listopada. Najbardziej jednak cieszy, że w obu próbach czasowych czułem, że jest jeszcze rezerwa i czułem, że płynę a nie walczę o każdy oddech jak wcześniej.

Jedyny problem jaki pozostał, to jak ustawić prędkość CSS do dalszych treningów (rozpiski mocno na nich bazują) – niestety testów nie udało mi się poprawnie przeprowadzić przy tylu osobach na basenie, a nawet kilka sekund w takiej próbie powoduje wg. kalkulatora na stronie Swim Smooth spore zmiany. Chyba przyjmę przybliżoną wartość 34s/25m i zobaczę jak będzie to wyglądało na treningu.

Jedno jest pewne – mam silne wrażenie, że wreszcie z pływaniem idę w dobrym kierunku i aż chce się wychodzić na basen. A taka motywacja gdy budzik dzwoni o 5:45 się przydaje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *