Podsumowanie okresu podstawowego 1 i… zmiany

Autor zdjęcia: https://www.flickr.com/people/kemo_rotorua/  zdjęcie na licencji CC

Autor zdjęcia: https://www.flickr.com/people/kemo_rotorua/ zdjęcie na licencji CC

Dobiega już końca pierwszy cykl moich przygotowań, więc pora pokusić się o wnioski i przemyślenia, a trochę się tego nazbierało.

Wnioski

Pierwszy wniosek, który mam już prawie od początku przygotowań, to że własny plan przygotowań to super sprawa. Dzięki temu blogowi wpadłem w rutynę – co piątek przygotowuję plan na cały kolejny tydzień. Zawsze wiem co będę robił i co ważniejsze dlaczego to będę robił. Pojawiło się uczucie, że wreszcie okiełznałem chaos przygotowań i nie muszę się przed treningiem zastanawiać, co mam na nim zrobić.

Sprawdza się także periodyzacja. Co tydzień jest inne obciążeni, a tydzień regeneracji sprawia, że już nie mogę się doczekać kolejnych treningów. Jednym słowem brak monotonii – zobaczymy, czy efekt utrzyma się przez najbliższe 4 miesiące realizowania cyklu podstawowego.

Plany planami, ale mam kłopot z dotrzymaniem terminów treningów. Niestety ciągle coś mi uniemożliwia zrealizowanie części treningów – a to małe infekcje, a to spotkania ze znajomymi czy po prostu nagłe wypadki losowe. Póki co udaje mi się jakoś sensownie przenosić treningi, ale zastanawiam się jak to będzie dalej, gdy wzrośnie obciążenie godzinowe. W najbliższym cyklu szczytowym tydzień to 12h więc zostaje małe pole do manewru.

Cieszą mnie postępy. Na rowerze jeżdżę na coraz cięższych obciążeniach nie wychodząc z założonych stref tętna – nawet bez przeprowadzania testów widzę jak forma rowerowa rośnie. Zapewne efekt tego, że dzięki trenażerowi realizuję dobre jakościowo i co ważniejsze REGULARNE treningi. Biegowo wychodzę z kontuzji – zarówno łydka jak i mięsień gruszkowaty nie są już dokuczliwe – na ostatnich treningach pojawiła się lekkość biegania, której ostatnio mi brakowało. Pływanie cóż – to moja pięta achillesowa – pływa mi się łatwiej, ale nie przekłada się to specjalnie na czasy – mam wrażenie, że trochę drepczę w miejscu. Braki mam zarówno w technice jak i w kondycji, więc czekam mnie sporo pracy.

Zmiany

W najbliższym cyklu planuję kilka zmian.

Po pierwsze rezygnuję z ćwiczeń siłowych. Próbowałem się do nich przekonać, ale każdy kolejny trening siłowy obniża mi motywację – po prostu nienawidzę tego treningu i postanowiłem się nim nie zadręczać. Zamiast tego będę realizował więcej jednostek treningu specyficznego. Jako, że mam problem z kontuzjami biegowymi, postanowiłem także skupić się na Core Strength i popracować trochę nad problematycznymi obszarami – u mnie głównie pośladki i okolice kolan. Problemy z kolanami podobno często wynikają ze słabych mięśni w okolicach bioder, więc wszystko wskazuje, że to może być mój problem. Jednostek tych ćwiczeń nie będę uwzględniał w planie, bo nie są to ćwiczenia bardzo obciążające. Raczej traktuje je jako uzupełnienie treningu tak samo jak rozciąganie czy rolowanie.

Poczytałem trochę o pływaniu. Jak, że mój główny problem (oprócz słabej techniki) to słaba odporność na dystanse, postanowiłem podzielić swój trening na 3 jednostki, tj: pływanie na progu CSS, ćwiczenia techniczne, długie spokojne pływanie. W telegraficznym skrócie metoda ta została opisana tutaj. Poza techniką, która nadal jest moim priorytetem, to właśnie pływanie w okolicach progu mleczanowego muszę rozwijać, żeby dobrze znieść 2km szybkiego pływania.

Po trzecie na stałe do planu wpisuję biegi crossowe w weekendy. Im więcej o tym czytam, tym bardziej przekonuję się, że cross ma wiele zalet takich jak: mniejsze obciążenie dla mięśni wynikające z biegania po miękkim terenie, rozwijanie mięśni odpowiedzialnych za stabilizację postawy, przyzwyczajenie organizmu do często zmieniającego się tętna… no i te widoki 😉 Park narodowy mam 5km od domu – muszę z tego zacząć korzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *