Pozycja czasowa na rowerze z lemondką cz.2. – ustawienie siodełka

Po pierwszej części artykułu (znajdziesz ją tutaj) wiesz już z grubsza nad czym będziemy pracować. Pora zatem zabrać się za konkrety.

Byle do przodu!

Pierwsze, co należy zrobić, by zmniejszyć nacisk na przeponę, to przesunięcie pozycji na siodełku do przodu względem korby, co, nawiasem mówiąc, i tak zazwyczaj ma miejsce, kiedy jedziemy na lemondce. Powoduje to ponadto efekt pedałowania lekko w tył i odciąża mięśnie, które odpowiadają za bieg, więc jest korzystne dla triathlonisty. Szablonową pozycję tego rodzaju uzyskamy oczywiście na rowerze czasowym, ale także i na szosie można ten efekt w pewnym stopniu osiągnąć (i to niekoniecznie inwestując w sztycę z tzw. odwróconym offsetem, o której za chwilę), choć perfekcji spodziewać się nie należy. Geometrii roweru szosowego oszukać się niestety nie da.

W niektórych przypadkach niestety może się okazać konieczny zakup sztycy z odwróconym offsetem – np. Profile Design Fast Forward. Jest to niemal zwyczajnie wyglądający wspornik siodła, który sprawia wrażenie, że ktoś go przewrócił „na lewą stronę”, gdyż, zamiast klasycznie cofać siodełko względem osi supportu, przesuwa pozycję do przodu. W ten sposób, do pewnego poziomu, możliwe jest zniwelowanie różnic w geometrii rury podsiodłowej pomiędzy rowerami do jazdy na czas a rowerem szosowym – w tym pierwszym kąt ten jest bardziej otwarty, a rura podsiodłowa jest prowadzona zazwyczaj pod kątem 76 stopni. Przed zakupem warto jednak zwrócić uwagę na dokładną szerokość obecnej sztycy w rowerze. Choć najpopularniejsze są 2 rozmiary, to producenci stosują ich w sumie kilkanaście. Np. w rowerze Giant Defy sztyca jest węższa o ~1mm od standardu i nie da się zamontować produktu firmy Profile Design.

Jak bardzo wysunąć siodełko do przodu? W przypadku roweru szosowego ze zwykłą sztycą zazwyczaj będzie konieczne wysunięcie siodełka maksymalnie do przodu… albo i dalej 😉

Wysokość siodełka – klasyk, ale musi być.

Oprócz wysunięcia siodełka, należy zwrócić uwagę na odpowiednie ustawienie wysokości. Zazwyczaj, w porównaniu do klasycznej pozycji szosowej, siodełko ustawia się nieco wyżej ze względu na przesunięcie pozycji do przodu. Ucisk na przeponę będzie się jednak zwiększać, od pewnego momentu, wraz z podnoszeniem siodła jeśli wraz z tym nie pójdzie podniesienie kokpitu (ze względu na zmniejszanie się kąta nachylenia korpusu względem podłoża), dlatego z wysunięciem sztycy trzeba uważać. Idealna wysokość siodełka to taka, w której kąt zgięcia w stawie kolanowym to 25 do 35 stopni w najniższej pozycji pedału (metoda Holmesa – która przede wszystkim pozwala oszczędzać kolana), przy czym docelowo dążymy do tego mniejszego.

O ile jednak je podnieść, by taki kąt uzyskać? Tutaj przyda się goniometr – narzędzie, które pozwoli zmierzyć kąty ciała (polecam zakup, to sprawa bardzo niedroga, około 10 do 15 zł). Za jego pomocą łatwo można ustawić wysokość siodełka aż do uzyskania oczekiwanego kąta. Aby prawidłowo go zmierzyć, należy ustawić nogę w najniższej pozycji pedału, a następnie wyobrazić sobie przedłużenie kości udowej w linii prostej – to pierwsze ramię kąta. Drugim ramieniem tego kąta jest goleń. Powinno to wyglądać jak na poniższych zdjęciach (na czerwono – punkt pomiaru) :

Podczas całego procesu ustawiania wysokości siodełka warto przykleić sobie, w miejsca oznaczone czerwonymi punktami, naklejki – bardzo ułatwia to cały proces i pozwala ujednolicić pomiary.

Tutaj uwaga praktyczna – mierząc kąt zgięcia kolana możemy mieć tendencję do tego, by obniżać pozycję biodra w stronę, po której noga jest w najniższym punkcie. Taka sytuacja sprawi, że ostatecznie siodełko zostanie ustawione zbyt wysoko, co sprawi, że będziemy nadwyrężać nasze stawy kolanowe, naciągać mięśnie łydki i bardzo nieefektywnie przekazywać moc w pedały. Najlepsza sytuacja to taka, w której kąt może zmierzyć ktoś inny – usiądź na rowerze, zakręć kilkukrotnie i zatrzymaj ruch korbą w najniższym położeniu pedału do pomiaru. Jeśli musisz zrobić to sam, to zwróć szczególną uwagę na to, by biodro nie uciekło Ci w dół.

Jeśli nie posiadasz lub nie chcesz kupować goniometru – nic straconego. Możemy zaproponować Ci także inne sposoby na ustawienie siodełka. Do tego celu musisz jednak, na początek, zmierzyć wewnętrzną długość swojej nogi. Aby tego dokonać musisz stanąć (na bosaka lub w skarpetkach – jeśli założysz swoje buty rowerowe, to bloki pedałów dokonają dużego przekłamania) plecami lub twarzą zwróconą do ściany, a między nogi włożyć książkę i docisnąć ją do krocza, a następnie zmierzyć uzyskany wymiar – myślę, że każdy z nas już tak długość nogi mierzył. To, o czym często zapominamy to fakt, że kiedy siadamy na siodełko, to tkanki miękkie „ubijają się” i spłaszczają, w związku z czym jeśli pomiar ma być precyzyjny, to również i książkę do pomiarów należy do krocza mocno docisnąć. Oczywiście, nie masz sobie odciąć dopływu krwi w rejonach strategicznych, ale powinieneś to zrobić zdecydowanie – różnica w pomiarze może sięgać nawet kilka centymetrów!

Z tak uzyskanym wymiarem możemy zrobić dwie rzeczy – pomnożyć razy 88,3% (metoda LeMonda) lub razy 109% (metoda Hamleya). W metodzie LeMonda uzyskany wynik to odległość powierzchni na której siedzimy od środka osi supportu, zaś u Hamleya – odległość pomiędzy powierzchnią siodła a osią pedała w najniższym ustawieniu korby. Oba wymiary winny być mierzone wzdłuż rury podsiodłowej. Nie podejmę się rozstrzygnięcia która z tych metod jest lepsza – z pewnością jednak metoda Hamleya ma tę przewagę, że uwzględnia długość ramienia korby – a tutaj różnice mogą być spore (standardowe ramiona korby mają 170, 172,5 lub 175 mm).

A kiedy ciśnie…

W tym momencie przychodzi czas na zajęcie się tym, co dla każdego faceta najważniejsze (choć i Panie mogą dyskomfort odczuwać). Zazwyczaj, w klasycznej pozycji szosowej, siodełko się poziomuje (takie wymogi ma m.in. UCI) lub odrobinę opuszcza nos. Takie ustawienie jednak najczęściej powoduje, że jazda w pozycji czasowej dłuższa niż kilkadziesiąt sekund skutkuje drętwieniem i niedokrwieniem w kroczu, co może prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych z niepłodnością i niezdolnością seksualną na czele. Ucisk na wrażliwe miejsca minimalizujemy przez jeszcze większe obniżenie czubka siodełka – tylko uwaga, nie za mocne. Silne pochylenie siodła może bardzo mocno obciążyć kolana i doprowadzić do kontuzji przeciążeniowej. Zsuwanie się z siodełka powoduje także znaczne przeniesienie ciężaru ciała na ręce, dlatego im bardziej płasko ustawimy siodełko, tym lepiej.

Duże znacznie na nacisk generowany w tych rejonach ma również wysokość kokpitu, więc warto ten element zostawić sobie na koniec całej procedury ustawiania roweru.

Być może okaże się, że konieczne jest nowe siodło (tak jest m.in. u mnie) – to nic nadzwyczajnego. Dobrym pomysłem są tu siodła anatomiczne, które pozwalają na znacznie przesunięcie pozycji do przodu w stosunku do siodeł tradycyjnych, gdyż tego typu siodła nie posiadają klasycznego „nosa”, na którym z oczywistych względów siedzieć się nie da. Dzięki siodełkom typu ISM ADAMO często też udaje się uzyskać wysuniecie zbliżone do czasowego bez konieczności zakupu sztycy z odwróconym offsetem. Jeśli jednak nie odpowiada Ci wygląd (lub cena) siodeł anatomicznych, zwróć przynajmniej uwagę na to, by siodło miało anatomiczne wycięcie, pozwalające naczyniom krwionośnym we właściwy sposób działać. Istotne jest jednak, by wycięcie istniało na tej powierzchni, na której siedzimy – na czubku siodełka.

Prawidłowe ustawienie siodełka to podstawa, jeśli chcemy jeździć na rowerze zdrowo, komfortowo i szybko. Co więcej, dobrze dobrana wysokość i poziom siodła, a także samo siodło, pozwolą nam, bez daleko idących zmian, utrzymać pozycję klasyczną do jazdy na szosie, co jest dużą przewagą roweru szosowego nad czasowym. Najczęściej jednak w takim wypadku, jeśli przygotowujemy się do dłuższej jazdy w pozycji szosowej, konieczne będzie lekkie obniżenie wysokości siodełka – jeśli pozostanie tak jak w pozycji czasowej, to kąt zgięcia w kolanie będzie prawdopodobnie zbyt mały – jak na poniższym zdjęciu :

Przeczytaj ostatnią część artykułu, w której ustawiamy kokpit.

No Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *