Pozycja czasowa na rowerze z lemondką – domowy bikefitting cz.1.


Photo credit: Cathy andersen via Foter.com / CC BY-ND

Ustawienie pozycji na rowerze szosowym z przystawką czasową nie jest, wbrew pozorom, proste. Mając nawet dobrze dopasowaną pozycję do jazdy klasycznej po przykręceniu do naszego rumaka lemondki zaczynają się kłopoty – kolana, kark i plecy bolą, punkty strategiczne drętwieją, trudno złapać oddech, pozycja nie jest ogólnie wygodna…

Często albo się na to godzimy stosując „ćwierćśrodki” typu częsta zmiana pozycji na siodełku lub częsta zmiana chwytu (przez co tracimy na aerodynamice i generowanej mocy) lub idziemy na całość i udajemy się na profesjonalny bikefitting.

Jest też opcja, w której kombinujemy, licząc na to, że coś się poprawi, przypłacając to kolejną porcją dyskomfortu lub nawet kontuzją. Niestety spora część triathlonistów, zwłaszcza tych początkujących, cierpi na deficyt budżetowy, a każdy kolejny kilkuset złotowy wydatek zbliża ich nieuchronnie do rozwodu. Dlatego też często nie decydują się oni na profesjonalny bikefitting – i nie sposób mieć im (a w zasadzie nam, bo też dopiero zaczynam przygodę z triathlonem, choć mam zaplecze kolarskie) tego za złe.

Dlatego też chcę Wam zaproponować półśrodek – domowy bikefitting, który sam u siebie stosuję dobierając pozycję na rowerze szosowym z lemondką. Na wstępie jednak bardzo ważna uwaga – nie zastąpi to profesjonalnej usługi, która ustawi Was, prawdopodobnie, zdecydowanie lepiej, zwłaszcza pod względem aerodynamiki. Jestem jednak zdania, że samodzielne wypracowanie wygodnej i skutecznej pozycji na rowerze jest możliwe, a pozwala to złapać pewną pozycję wyjściową, którą w przyszłości bikefitter będzie mógł skorygować. Ostatecznie bowiem, na pewnym poziomie, skorzystanie z usług profesjonalisty będzie po prostu niezbędne.

Lojalnie ostrzegam, że wpis będzie długi, więc proponuję zrobić sobie kawę, przygotować trochę czasu i zasiąść do lektury. Jeśli zaś stoisz właśnie przy rowerze i włączyłeś triabout po to, by dokonać pierwszego aktu bikefittingu, to przygotuj :

  • zestaw kluczy imbusowych;
  • goniometr;
  • trenażer (najlepiej ustawiać się na tym urządzeniu – stabilność pozycji i możliwość kręcenia podczas ustawiania to rzecz bezcenna);
  • rower;
  • jeszcze więcej czasu.

Zanim przystąpisz do jakichkolwiek prac, mierzenia kątów w rowerze i na ciele, ustaw rower na trenażerze tak, żeby stał równolegle do podłoża. Najlepiej zrobić to mierząc odległość od środka piasty do podłoża – kiedy będzie równa na przedniej i tylnej osi możesz przystąpić do dalszych prac. Ewentualne nierówne ustawienie roweru może spowodować problemy przede wszystkim z wypoziomowaniem siodła i lemondki.

Podstawy

Zaczniemy od szablonu. Idealna pozycja do jazdy na czas w tych najprostszych i najważniejszych punktach to :

  • 16 – 17 stopni – kąt pochylenia ciała względem płaskiego podłoża;
  • 77 stopni – kąt wychylenia ramion;
  • 95 stopni – kąt zgięcia ramion;
  • 2 cm – o tyle powinien wystawać łokieć poza armpad lemondki;
  • 25 – 35 stopni – kąt zgięcia w stawie goleniowym przy najniższym położeniu pedała.

Filozofia bikefittingu polega na tym, by maksymalizować efekt przy jednoczesnej maksymalizacji wygody na rowerze i zachowaniu pozycji zdrowej dla naszego organizmu. Godząc się na półśrodek w postaci ustawiania się samodzielnie musimy jednak poczynić pewne założenia, bo w pełni idealnej pozycji samodzielnie nie ustawimy.

Moim zdaniem lista priorytetów jest następująca :

  1. zdrowie;
  2. wygoda;
  3. szybkość.

Co do pierwszego z priorytetów – nie sądzę, by ktokolwiek dyskutował tutaj nad tym, że to właśnie zdrowie, czyli pozycja, która nie niszczy naszego organizmu, stawów, ścięgien etc. jest zdecydowanie najważniejsza. Moim zdaniem, co ważne, zdrowie i komfort pozycji są ze sobą ściśle powiązane. Organizm właśnie bólem lub poczuciem dyskomfortu będzie nam dawał znać, że coś jest nie w porządku. Jeśli więc przez dłuższy czas czujesz się na rowerze niekomfortowo to istnieje spore prawdopodobieństwo, że utrzymywanie takiego stanu rzeczy spowoduje za czas bliżej nieokreślony negatywne skutki zdrowotne.

Co zaś do punktu 2 i 3 to moim zdaniem one również są ze sobą wzajemnie sprzężone. „Comfort is speed, speed is comfort” jak mawiają kolarze i pod tym podpisuję się z całą odpowiedzialnością. W triathlonie musimy mieć przecież jeszcze siłę na bieg, a sama jazda indywidualna na czas jest dłuższa niż przeciętna czasówka w wyścigach szosowych, gdzie można sobie pozwolić na obniżenie komfortu do pewnego poziomu w celu maksymalizacji szybkości, zwane potocznie „zaciskaniem zębów”. Poza tym, jeśli czujesz się wygodnie w pozycji aerodynamicznej, to możesz w niej spędzić więcej czasu, a brak jakichkolwiek dyskomfortów fizycznych pozwoli Ci rozluźnić mięśnie górnej partii ciała i ładować w pedały tyle mocy, ile aktualnie masz ochotę.

Bardzo ważna rzecz dotycząca komfortu – każda zmiana, zwłaszcza, jeśli zmienia stare przyzwyczajenia lub gdy jest znaczna, będzie na początku niekomfortowa. Należy dać organizmowi odrobinę czasu na adaptację. Bikefitting w domu, bez narzędzi stosowanych przez profesjonalistów, jest procesem, a nie jednorazowym i wieczystym rozwiązaniem. Jeśli jednak pojeździsz tydzień, dwa, i nadal czujesz dyskomfort albo ból w którejś części ciała – zdecydowanie rozważ dokonanie korekt. Zależnie od tego jaka część ciała daje znać, że coś jest nie tak, należy podjąć stosowne środki by temu zapobiegać. Pamiętaj, że rower nie tylko ma Ci nie przeszkadzać w uzyskiwaniu wyników, ale też masz się na nim po prostu bardzo dobrze czuć.

Jeśli chodzi o komfort na rowerze, to musimy zdać sobie sprawę z dwóch spraw. Po pierwsze – w pozycji aero musimy się czuć wygodnie, a po drugie – powinniśmy być w stanie utrzymać ją jak najdłużej. Dzięki temu będziemy także po prostu szybcy. Dlatego, obok zapobiegania rozmaitym dyskomfortom napięciowo – przeciążeniowym podczas jazdy, najważniejsze jest zadbanie o odpowiednią podaż tlenu w pozycji czasowej, a tę osiąga się przede wszystkim poprzez jak największe otwarcie kąta pomiędzy, mówiąc w uproszczeniu, udem w najwyższej pozycji pedała, a brzuchem. Im mniejszy będzie ten kąt, tym trudniej będzie nam oddychać ze względu na ucisk przepony. Właśnie ten kąt jest najważniejszy w kontekście jak najbardziej efektywnego wykorzystania wypracowanej na treningach mocy i właśnie na tym parametrze będę się przede wszystkim koncentrował.

Ok i to by było na tyle jeśli chodzi o wstęp teoretyczny. W następnych dwóch częściach zajmiemy się ustawieniami poszczególnych komponentów. Stay tuned 😉

Aktualizacja:

Przeczytaj kolejną część artykułu o ustawieniu siodełka.

No Responses

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *