Projekt 5:59 – sierpień 2017

Pływak pod wodą

Sierpień się kończy, więc pora coś napisać. Zgodnie z przewidywaniami, sierpień z zaplanowanym urlopem i utrudnionym dostępem do basenu nie był najlepszym miesiącem treningowym, ale o dziwo udało się nawet jako tako popływać i zdobyć trochę nowych doświadczeń.

Jeśli chodzi o pływanie to oczywiście, jak to na urlopie na polskim zad… znaczy, w małej miejscowości, był problem z basenem. Niemniej przed urlopem udawało się regularnie 2x w tygodniu bywać na basenie lub wodzie otwartej. Niestety były to sesje w większości krótkie i raczej powodowały utrzymanie poziomu lipcowego.

O dziwo (chyba dzięki sporej ilości pływań OW) całkiem nieźle wyszły przedostatnie zawody, tj. Kórnik Triathlon, gdzie z wody wychodziłem w okolicach trochę powyżej 10% stawki. Zdziwił mnie ten wynik.

W czasie urlopu udało się również wystartować 2x w maratonach OW i odebrać szkołę życia. Główna nauczka, że pływanie w triathlonie to pływacki żłobek. Na maratonach pływaków jest znacznie mniej (więc nie ma pralki), ale poziom jest jak na warunki triathlonowe kosmiczny. W pierwszych zawodach na 1200m walczyłem bardziej o życie – wystartowało tylko 11 zawodników, fala była jak dla mnie ogromna, udało mi się wyprzedzić jedynie  2 osoby + jednego chłopaka, którego ratownicy musieli wyciągnąć z wody. Warunki były bardzo trudne, a bez pianki i w lodowatej wodzie, poziom pewności siebie spada 😉 Na tych zawodach miałem ogromne problemy z nawigacją, bo płynąłem praktycznie sam, a bojki były malusie (wielkości piłki plażowej) – wysoka fala skutecznie je zasłaniała. Niemniej niektórym takie warunki widać nie przeszkadzały – mój czas 30 minut (wyszło trochę ponad 1400m), a czas zwycięzcy to 18 minut…

Drugie zawody poszły już trochę lepiej. Woda była spokojniejsza i nie tak zimna. Dystan 2km (wyszło 2,2km) – były dozwolone pianki, ale ja swojej na wakacje nie zabrałem, więc startowałem bez. Udało się być 21. na 29. mężczyzn. Mając piankę pewnie jeszcze bym z 3-4 osoby wyprzedził, bo były cały czas w zasięgu.

Urzekła mnie natomiast atmosfera maratonów. Przy masowości triathlonu (która też ma swoje plusy), na maratonach open water panuje rodzinna atmosfera. Jak się dwie miłe Panie w Łubowie dowiedziały, że będzie to mój debiut, to od razu udzieliły mi kompletu rady, potem sobie pogadaliśmy, potem się pościgaliśmy i potem znowu pogadaliśmy. Nawet pływacką herbatką rozgrzewającą mnie poczęstowały. Gdy spotkałem je tydzień później w Lęborku, to już było jakbyśmy się znali od lat. Wszyscy pomocni i brak triathlonowej napinki (nie żebym jej nie lubił, ale czasami przydaje się mała odskocznia). Jeśli nie startowaliście to serdecznie polecam.

Wnioski sportowe z tych startów:

  • koniecznie trzeba poprawić nawigację, bo moja metoda się nie sprawdza przy małych bojkach. Muszę przestawić się na metodę gdzie patrzę przed siebie przez 2-3 ruchy.
  • Koniecznie trzeba popracować nad wytrzymałością – w tym roku skupiłem się na krótkich dystansach i zupełnie brakowało wytrzymałości na maratonach
  • Pływając w triathlonie nie udało mi się rozwinąć czegoś takiego jak „popłynąć na maksa”. Wiadomo w tri, to dopiero początek wyścigu – kompletnie nie potrafię wyczuć takiego tempa w wodzie otwartej, które pozwoli mi pokonać np. 2km z optymalnym tempem, tj. aby wyjść z wody na granicy, a nie tak jak teraz na pełnym wypoczynku. Na tych drugich zawodach na końcu mogłem sobie pozwolić na ostry sprint na ponad 200m… można było ten zapas sił wykorzystać znacznie lepiej
  • Jeśli moje plany wypalą, to w przyszłym roku myślę, że realnie będę mógł przypływać gdzieś pod koniec głównej grupy… jak już mówiłem sportowo to zupełnie inny świat niż triathlon, gdzie już teraz wychodzę w czołówce, ale challange accpeted 😉

Główne przemyślenie, to to, że błędem było przyjęcie jako benchmarku testu na 400m – średnio się przekłada na pływanie długich dystansów. Niemniej, cel zostaje aktualny i nadal walczę o złamanie 6 minut/400m tyle tylko, że muszę dołożyć sobie kilka celów pośrednich, bo szybkie pływanie 400m w basenie nijak się ma do udanych zawodów OW na długim dystansie.

W sierpniu wyklarowałem sobie też metody treningowe jakimi będę się posługiwał w najbliższych miesiącach. Ogólnie moja diagnoza to trzeba pływać więcej (jaki ja jestem przenikliwy), oraz pracować nad rytmem i kadencją – reszta wskoczy sama (z pomocą trenerki na grupie oczywiście). Dlatego od września trening będzie się składał z 3 jednostek:

  • wtorek pływanie z grupą (gdzie zimą akcent ma iść na technikę), po czym będę dobijał sobie 1500m zadań siłowych/szybkościowych
  • czwartek poświęcę na zwiększenie kadencji. W basenie obecnie zadania typu 4x400m pływam z kadencją 56 (co przkłada się na tempo ~7:40). Chcę teraz popracować z tempo trainerem nad podbiciem tego parametru. Od przyszłego treningu będzie to zadanie główne 20x100m z kadencja 58, potem 10×200, i kolejne 2 treningi 5×400. Następnie podbijam do 60rpm i powtarzam ten mikrocykl. Marzeniem jest pływanie z kadencją w okolicach 70
  • w weekend sesja siłowo-tlenowa na 4-5km bazująca na planach Sheili Tarominy. Czyli dużo delfina, kraula ratowniczego i pływanie w tlenie.

Powinno się z tego nazbierać jakieś 10km tygodniowo, co wsparte odpowiednią pracą na lądzie (bo na więcej basenów nie dam rady znaleźć czasu) powinno dać niezłego kopa.

Co do pracy na lądzie, to rozpocząłem pracę nad core. Na razie bazuję na krótkich treningach, na krótkim wypoczynku, które łatwo wcisnąć gdzieś wieczorem. W obecnym tygodniu robię np. codziennie 3x (45s plank, 15s przerwy, 30s flutter kick na plecach, 30s przerwy), czyli łącznie 6 minut – odpalam stoper na początku i nie ma, że to tamto ;-). O dziwo nawet tak krótki trening, gdy przestrzega się rygorystycznie przerw daje w kość, zwłaszcza gdy oba ćwiczenia robione w pętli dotyczą tej samej grupy mięśniowej. Docelowo chcę dojść do maks 10 minut dziennie + 10 minut ćwiczeń mobilizacyjnych.

Jeśli chodzi o mobilizację, to nacisk z mięśni grzbietu przekładam teraz na mięśnie klatki piersiowej. Mam je mocno zbite i ograniczają zakres ruchów. Niestety rozbijanie tego nie jest przyjemną sprawą 😉 Ciągle też walczę z rozruszaniem górnego odcinka kręgosłupa. Na ostatniej sesji, gdzie było sporo delfina czułem już sporą różnicę – nie musiałem tyle siły wkładać w przenoszenie rąk nad wodą, co pozwoliło mi dość swobodnie pływać 50m delfinem w seriach – dość swobodnie = mogłem po pierwszej 50-stce kontynuować nie tracąc 30s w oczekiwaniu aż odzyskam widzenie w oczach.

Celowo na lądzie nie robię wielkich planów – wolę na początek wejść w rutynę i robić „coś” codziennie (czytaj chcę zrobić minimum 4-5 takich sesji, bo na 7 nie ma w praktyce co liczyć), niż kreślić wielkie plany na kartce, które na tej kartce pozostaną na zawsze. Przy dwójce dzieci wieczorami czas się jakoś dziwnie zagęszcza.

Na koniec września planuję pierwszy w nowym sezonie test na 400m – obym wreszcie zobaczył 6 z przodu 😉 Co prawda nie trenuję na razie wybitnie pod test, a bardziej wchodzę w treningi, ale czuję, że połamanie 7 minut we wrześniu jest całkiem realne i dodałoby wiary w powodzenie całego planu.

Jeśli chodzi o nastawienie znajomych, to na razie sytuacja bez zmian – nie znam nikogo, kto by uważał, że osiągnięcie celu głównego (czyli 5:59/400m w grudniu 2018) się powiedzie (przynajmniej z tych co się znają na pływaniu i są ze mną uczciwi). Liczę, że moje postępy do końca tego roku sprawią, że niektórzy zaczną się zastanawiać i po cichu myśleć „może mu się uda” 😉 Na pewno zejście w okolice 6:30 do końca roku sprawiło by, że niektórzy zaczęli by ten plan traktować poważnie. Na razie się tym brakiem wiary nie przejmuję – raczej w duch się śmieje, że będzie im głupio w grudniu 2018 😉

Czas na przemyślenia będzie na koniec grudnia 2017 – zobaczymy, czy jakoś przekonująco uda się zbliżyć do 6:30. Wtedy zostanie cały rok kalendarzowy na walkę o kolejne 30s.

Comments

  1. Author Image By OLO

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  2. Author Image By Tomek

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

      • Author Image By Tomek

        Odpowiedz

        • Author Image By Marcin

          Odpowiedz

  3. Author Image By Tomek

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  4. Author Image By trih4rder

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  5. Author Image By Maciej

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  6. Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *