Pływak pod wodą

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pewien plan – złamać magiczną barierę 6:00/400m w pływaniu. Ostatnio układałem sobie wszystko w głowie odnośnie mojego pływania i uznałem, że wiem co trzeba zrobić. Co więcej uznałem, że da się to zrobić 3 treningami w tygodniu.

Swoimi przemyśleniami postanowiłem się podzielić z kolegami i reakcje były bardzo różne – od pukania się po głowie po bardziej taktowne odwodzenie mnie od tej myśli na zasadzie „to nierealne”. Chłopaki osiągnęli swój cel i zmotywowali mnie do tego, aby udowodnić, że to możliwe 😉

Tak więc zaczynamy – prędko, prędko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu.

Na początek stan zastany. Ostatni test 400m popłynąłem w czasie 7:08, PB to zdaje się 7:02. Tak więc brakuje „tylko” minuta. Z mądrości zebranej od osób walczących na podobnym poziomie wiem, że do 6:30 droga jest dość prosta, potem zaczynają się wyboje, a na 6:00 jest jakaś magiczna bariera, której długo nie można złamać.

Cel: do końca roku 2018 (czyli dokładnie 18 miesięcy) złamać 6:00 w teście 400m na basenie 25m robiąc jedynie 3 treningi basenowe (+ praca na suchym lądzie).

Analiza SWOT stanu obecnego:

Cóż każdy problem dobrze rozważyć w oparciu o analizę SWOT. W moim odczuciu wygląda to tak:

  • Silne strony to: mam sporą wiedzę teoretyczną na temat pływania i (wydaje mi się) potrafię zdiagnozować swoje ograniczniki. Dodatkowo, jak się na coś uprę to trudno mnie odwieść od celu (jeszcze raz dzięki chłopaki za motywację 😉 ). Na chwilę obecną mam niezła technikę – kilka błędów, których jestem świadomy wynika z moich słabych stron, więc wiem jak je wyeliminować.
  • Słabe strony: zdecydowanie moje pływanie ograniczają dwie rzeczy. Po pierwsze jestem typowym ektomorfikiem i zwłaszcza górne partie mam zbudowane dość rachitycznie, tak więc siła, a właściwie jej brak to spory problem przy szybkim pływaniu. Drugi kłopot to fatalne rozciągnięcie – dość powiedzieć, że brakuje mi sporo aby zrobić strzałkę – tak, dokładnie tak – leżąc na plecach na dzisiaj nie jestem w stanie położyć rąk na ziemi nad głową.
  • Szanse: po pierwsze póki co na grupie, na której uczęszczam 1 raz w tygodniu mam kogo gonić. Jeśli więc w przyszłym roku skład osobowy na moim torze się nie zmieni, to motywacji nie zabraknie. Szansą jest też mój wunderwaffe w postaci żony, która ma wiedzę jak zadbać o moją dietę, a dieta w przypadku ektomorfika próbującego zbudować siłę to podstawa.
  • Zagrożenia: zagrożenie, (oprócz oczywistego, że to ponoć niewykonalne 😉 ) widzę w zasadzie jedno. Aby projekt się powiódł kluczowa będzie regularność. O ile o dwa treningi tygodniowo jestem spokojny (grupa opłacona z góry + trening weekendowy), o tyle problem pojawia się z treningiem nr 3, który muszę zrealizować w okienku 6:50-8:10 (inaczej wpadam albo na tłok poranny, albo na grupy zorganizowane i nie ma jak pływać) na basenie oddalonym o 20km od miejsca zamieszkania – przy niemowlaku w domu jest to… trudne. Boję się też o treningi „na sucho”, bo jak uczy doświadczenie mam spore problemy ze zmuszeniem się do pracy nad core czy siłą.

Jak więc wygląda mój plan? W skrócie dość prosto. Będzie się składał z 2 treningów jakościowych (grupa + trening piątkowy) oraz jednego wytrzymałościowego (OW lub długi basen). Tygodniowo mam zamiar przepływać 9-10km. Dodatkowo planuję codzienne rozciąganie (mobilność obręczy barkowej oraz pleców jest kluczowa w pływaniu). Pracę nad siłą planuję realizować w oparciu o gumy pływackie (zaczynam od 1-2 treningów tygodniowo) oraz w dalszej części dodać trochę ćwiczeń kalestenicznych (czyli z własnym ciężarem ciała). Na basenie zamierzam przeprosić się z wiosełkami. Cykle będę planował w układzie miesięcznym i na przełomie każdego miesiąca planuję robić test 400m, żeby śledzić postępy.

Oczywiście wszystkie zmiany zamierzam wprowadzać stopniowo – rewolucje u mnie nigdy się nie sprawdzały i szybko wracałem do starych nawyków.

Do każdego miesiąca będzie powstawała odrębna notka w postaci dziennika, którą przez miesiąc będę sukcesywnie uzupełniał o to, co w danym miesiącu udało się zrealizować. Teksty będą bardzie dla mnie, ale może komuś przydadzą się rozpiski treningów.