Trening siłowy do triathlonu – recenzja

Jakiś czas temu otrzymałem od wydawnictwa BukRower do recenzji ciekawą książkę zatytułowaną „Trening siłowy do triathlonu”, której autorem jest Patrick Hagerman. Link do pozycji: https://bukrower.pl/sklep/trening-silowy-do-triathlonu/

Książka składa się z trzech części. Pierwsze dwie (około 100 stron) omawiają teorię. Czyli co, dlaczego, ile i jak często. Wszystko oczywiście nakierowane jest na cel jakim jest sport wytrzymałościowy, a nie na przykład budowanie masy.

Przyznam szczerze, że choć mocno wgryzam się w różne aspekty treningu triathlonowego, to na trening siłowy nigdy nie miałem czasu. Tematem zacząłem się interesować dopiero w ostatnim czasie – kontuzje, wiadomo 😉 .

Książka niewątpliwie jest ciekawa – wiem, że wiele osób lubi gotowe recepty/plany. Ja zawsze jednak dążę do zrozumienia co i dlaczego, aby móc plan dostosować do swoich potrzeb. Książka pokazuje, że trening siłowy to nie jest rocket science i po 100 stronach wstępu teoretycznego można z powodzeniem ułożyć swój własny plan treningowy.

Oczywiście w książce nie zabrakło gotowych planów treningowych i to z podziałem na dystanse, bo przecież każdy z dystansów wymaga innych predyspozycji/przygotowania siłowego. Dlatego nawet jeśli szukasz gotowca, to znajdziesz punkt zaczepienia.

Druga część (a w zasadzie trzecia, bo teoria jak już pisałem to dwie części), to omówienie poszczególnych ćwiczeń. Omówione zostały ćwiczenia Core + ćwiczenia specjalizowane do każdej z trzech dyscyplin osobno. Każda z dyscyplin jest podzielona na dwa sub rozdziały tj trening górnych i dolnych części ciała.

Wszystko to więc spina się w kompletne kompendium treningu siłowego dostosowane idealnie do naszych potrzeb i jest podane w przystępnej formie. Za to dla książki duży plus.

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym do czegoś się nie przyczepił. Wiem, że nie dla każdego będzie to wada, ale niestety mój grafik jest dość napięty i nie mam czasu na wizyty na siłowni. I tu powstał mały problem – duża część ćwiczeń używa sprzętu dostępnego na siłowni. O ile zorganizowanie hantli i jakiegoś podestu/skrzyni nie stanowi problemu, o tyle już raczej nikt nie posiada w domu maszyn do treningu nóg czy wyciągów. I tego właśnie zabrakło mi w książce – planów do wykonania w domu bazując na prostym sprzęcie i obciążeniu własnego ciała. Da się na siłę coś poskładać, ale mam wrażenie, że warto repertuar ćwiczeń uzupełnić, jeśli chcemy trenować wyłącznie w domu.

Czy jest to istotnie wada? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Ja na pewno będę często wracał do części teoretycznej, bo dla mnie ta część przedstawia największą wartość. Nawet nie mając ćwiczeń podanych na tacy, wiem dzięki części teoretycznej jak je dobierać.

Sama książka myślę, że jest unikalna na polskim rynku i na 100% warta swojej ceny, zwłaszcza, że obecnie można ją kupić na stronie wydawnictwa za niecałe 25zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *