Triathlon Lwa 2016 – debiut na 1/8IM

13497950_1796908720546238_6261902956189453325_o

Mam małe opóźnienie w opisywaniu swoich startów, więc pora je nadrobić.

Triathlon Lwa od początku maiłem zamiar potraktować czysto treningowo i bez parcia na wynik. Zaplanowałem sobie start na 1/4IM na dwa tygodnie przed pierwszym startem A (olimpijka w Pniewach)… Tak… dwa tygodnie – jakiś miesiąc przed startem, gdy rozpisywałem sobie wszystko w kalendarzu zorientowałem się, że starty są tydzień po tygodniu… Brawo ja.

Doszedł też drugi problem – podczas startu w Lubaszu odnowiłem sobie kontuzję biegową i bałem się, że to samo zrobię w Lusowie.

Tak więc decyzja mogła być tylko jedna – postanowiłem awaryjnie przepisać się na 1/8IM. Organizator nie robił z tym żadnych problemów i przepisał mnie bez dodatkowych opłat etc. Bardzo fajnie, że jeszcze są orgowie, którzy idą zawodnikom na rękę.

Start miał być z marszu, ale splot okoliczności (znaczy się mecz Polaków, który spowodował, że dzień przed startem chodziłem do tyłu) zmusił mnie do dnia wolnego.

I tak w Lusowie stawiłem się z rana pełen sił i wypoczęty. Plan był prosty – ostrożne pływanie, rower w trupa i potem przyspieszyć na biegu. Znaczy się – był to mój debiut na 1/8 i kompletnie nie wiedziałem jak podejść do tego startu, więc poszedłem na żywioł 😉

Po przygodach na etapie pływackim w Lubaszu, w Lusowie pływanie miało być spokojne i z boku. I takie też było. Na 1/8 to chyba nie jest najlepsza strategia, ale postanowiłem sprawdzić przed Pniewami jak się opływa pierwszą boję szerszym łukiem. Ogólnie było fajnie, spokojnie i przewidywalnie. Czas pływania jak na mnie też nie najgorszy bo w granicach 8:30. Na początku stawka trochę mi oczywiście uciekła, ale od pierwszej bojki już tylko wyprzedzałem… Pływanie to był spacerek. Wyszedłem na 58 na około 150 zawodników.

Strefa T1 wyszla nie najgorzej, ale stała się tematem przemyśleń i porównań z innymi zawodnikami – mogłem to zrobić lepiej.

Rower – tu miałem mieszane uczucia. Z jednej strony jechało się dość ciężko + zagotowałem mięśnie na początku, co też potem nie ułatwiało sprawy. Warunki były dość wietrzne, asfalt momentami bardzo słaby (na około 1/4 trasy). Z drugiej strony bardzo dużo wyprzedzałem, a nawet dublowałem. Na całej trasie rowerowej nie wyprzedził mnie nikt, co zdarzyło się pierwszy raz w historii moich startów. Miałem 29. czas roweru (średnia 35,3km/h), więc całkiem nieźle mimo dość słabej jak na 1/8 średniej. W tym momencie przesunąłem się na 34 pozycję.

T2 jak to T2 – no może poza tym, że pomyliłem rzędy… dobrze, że stałem na końcu strefy i nie kosztowało to wiele sekund… Jak można pomylić rzędy w 3. roku startów???

13558850_1796897290547381_4140666243931737051_oBieg, to moja najlepsza konkurencja. Do tego musiałem gonić Krzyśka i Maćka, żeby sobie nie pomyśleli, że taki staruszek jak ja im odpuści. Co prawda pływają lepiej ode mnie, ale nie zamierzałem się poddawać i chciałem odrobić starty na bieganiu 😉 Krzyśka zobaczyłem dość szybko po wybiegnięciu ze strefy. Co prawda skubany biegł szybko i zanim go dogoniłem wyprzedziłem jeszcze kilku zawodników. Macieja szczerze mówiąc nawet nie wiem kiedy wyprzedziłem – na drugiej połowie trasy biegłem już trochę siłą woli ciągle trzymając 4:15. Wreszcie na około 1-1,5km przed metą zobaczyłem zawodnika 200m przede mną. Za mną pusto, 200m nie odrobię – trochę zwolniłem (bardzo nieznacznie, ale przy tempie 4:15 zejście do 4:20 robi u mnie sporą różnicę), chwilę później wyprzedził mnie pierwszy tego dnia zawodnik od wyjścia z wody (i jedyny). Nie mam pojęcia skąd się wziął, ale przebiegł w takim tempie, że nawet nie próbowałem gonić.

Dobiegłem spokojnie do mety, ostatnie 50-100m pokonałem z Olą i z czasem 1:14:55 zakończyłem zawody. Czas całkiem niezły zważywszy na bardzo długi i trudnydobieg do T1 oraz dość wolną trasę kolarską. Na biegu odrobiłem jeszcze sporo pozycji i ostatecznie byłem 25. Zawody zdominowali młodzicy, którzy startowali w Lusowie treningowo przed mistrzostwami Polski… Zdominowali zawody na tyle, że mimo bycia 25. w swojej kategorii wiekowej byłem 4. I tak… ten chłopak, który mnie wyprzedził był z mojej kategorii… Szkoda zabrakło niewiele do pierwszego, dość niespodziewanego pudła.

Za rok jeśli kalendarz startów będzie podobny mam zamiar poprawić ten wynik o 5 minut. Tj. 1 minuta na pływaniu, 1 minuta w strefach zmian i 2 minuty na biegu. Plan ambitny, ale jak najbardziej wykonalny jeśli wszystko się ułoży zgodnie z planem.

Muszę przyznać, że 1/8 pod pewnymi względami mi się spodobała. Po pierwsze jest to bardzo fajny sposób na mocny trening. Już następnego dnia można wznowić normalne treningi. Daje możliwość przetrenowania newralgicznych momentów typu strefy zmian, start odcinka pływackiego, kontrolowanie tempa itp. Myślę, że w przyszłym roku 2-3 razy treningowo wystartuję na tym dystansie, jeśli będzie coś fajnego w okolicy. Z drugiej strony jest to tak krótki start, że szkoda jechać gdzieś dalej, a nawet w Wielkopolsce liczba imprez na razie jest dość mała.

Co do samych zawodów to w zasadzie wszystko oceniam bardzo wysoko, poza trasą rowerową. Niestety nawrót na beczce co 5km + 1/4 trasy na asfalcie 3 kategorii, to nie jest to, co Krysią lubimy najbardziej. Poza tym wszystko zorganizowane super w miłej atmosferze i profesjonalnie. Jako zawody treningowe jak najbardziej polecam. Organizator nie robi sztucznych problemów tam gdzie ich nie ma i nie wyciąga na siłę pieniędzy z zawodników – dla mnie to duży plus.

Analiza mojego startu na chartee.pl http://chartee.pl/competition?eid=triathlon_lwa_2016_1-8&number=651

Comments

  1. Author Image By Maciek Ż.

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

      • Author Image By Maciek Ż.

        Odpowiedz

        • Author Image By Marcin

          Odpowiedz

          • Author Image By Maciek Ż.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *