Tydzień 23 – zamiast planu wielka improwizacja

Tydzień 23 już za półmetkiem, ale niestety założony plan od początku się nie powiódł, więc zamiast niego jest wielka improwizacja. W tym tygodniu miało miejsce kilka zdarzeń, które skutecznie zniechęciły mnie do treningów. Tym razem nie choroba czy jakieś obiektywne czynniki zawiniły, a mówiąc wprost brak motywacji.

Po pierwsze jestem strasznie wrażliwy na brak snu – zmiana czasu zadziałała na mnie fatalnie – przez pierwsze 3 dni rano nie mogłem wstać, a wieczorem nie moglem zasnąć… Trudna sprawa, zwłaszcza, że sporo treningów robię przed pracą. Wieczorne treningi też nie wychodziły, bo o 19 byłem już padający (szkoda tylko, że nie mogłem usnąć po położeniu się do łóżka).

Pogoda w mojej okolicy w pierwszej połowie tygodnia wykluczała jakiekolwiek treningi na zewnątrz – nie żeby przeszkadzał mi deszcz, ale ciągłe opady gradu, porywiste wiatry itp. to już zbyt wiele.

Niemniej najgorszy był spadek motywacji – sam nie wiem jakoś nie mam ochoty na treningi. Pierwszy trening odbyłem dopiero w środę… bo żona mi kazała. Tak tak, żona wyrzuciła mnie wieczorem z domu prawie siłą 😉 W czwartek była krótka, ale dość mocna sesja kolarska. Dzisiaj od rana udało się pobiegać, a wieczorem idę na basen. W sobotę zrobię zapewne trening kolarki, a w niedzielę dłuższe bieganie z akcentami progowymi.

Najgorsze w tym wszystkim, że chyba z czasem 1:40 na półmaratonie mogę się pożegnać, chyba że doznam jakiegoś skokowego wzrostu formy „z niczego” ;-( Po treningach widzę, że czas jest w zasięgu, ale chyba troszkę zabraknie wytrzymałości w końcówce. Pozostaje liczyć na adrenalinę startową.

Comments

  1. Author Image By Łukasz

    Odpowiedz

  2. Author Image By Marcin

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *