Wracamy do pracy – czyli podsumowanie ostatnich tygodni

Rowerzysta z izotonikiem

Ostatnie 3 tygodnie, zgodnie z oczekiwaniami, nie należały do mocno przepracowanych. Najpierw tydzień regeneracji po HiM w Poznaniu (tylko lekkie treningi), potem tydzień remontu mieszkania, który okazał się bardziej męczący niż same treningi, a następnie wyjazd nad morze, gdzie jedynie biegałem.

Tak więc można powiedzieć, że pierwsze 3 tygodnie to plan rekreacyjny z akcentami biegowymi. Niemniej pora wrócić do treningów. Wczoraj miałem pierwszy trening łączony 1,5h jazdy rowerem z intrwałami Over/Under zakończony luźnym biegiem. Łącznie wyszło mi 2h treningu.

Muszę przyznać, że podoba mi się w nowym planie szegółowa rozpiska co i jak robić – trening biegowy mam dość dobrze „ogarnięty” dzięki „Bieganie metodą Danielsa”, ale trening rowerowy w kontekście triathlonu to nadal dla mnie czarna magia. Moja książka tymczasem opisuje dokładnie wszystkie rodzaje treningów (obciążenia, hr, kadencja, na co trening wpływa) i wreszcie czuję, że robię sensowne rzeczy na rowerze.

Wczoraj dla przykładu na rowerze miałem zadanie 3x10min. interwałów Over&Under – każdy taki interwał składa się z 2 minut jazdy nad progiem mleczanowym, 3 minut delikatnie pod progemiem – powtarzam to 2 razy bez odpoczynku. Następnie 5 minut luźnej jazdy i zaczynamy kolejny interwał. Wszystko należało wykonać na wysokiej kadencji 90+. Głównym celem tego treningu było nauczenie organizmu jak radzić sobie z zakwaszeniem podczas pracy na wyższych intensywnościach – czyli mówiąc w skrócie jak radzić sobie ze zmęczeniem. Po tym interwale miałem zrobić 15 minut luźnego biegu, ale… no cóż nie da się biec luźno jak ktoś biegnie przed tobą, a wczoraj sporo osób wyszło pobiegać 😉 Tak więc wyszło raczej tempo w okolicach maratońskiego.

Powiem Wam, że nie spodziewam się jakichś super rezultatów, bo jednak 5 tygodni jakie mi zostało to mało czasu, ale fajne jest wrażenie, że trening rowerowy dokądś zmierza. W tym tygodniu planuję jeszcze zrobić testy polowe, bo na razie niestety obciążenia dobieram na wyczucie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *