Zmiana pedałów mtb na szosowe – czy warto?

39271_00_d
Jak widać na zawodach, wiele osób jeździ na szosówkach uzbrojonych w pedały mtb. Nie dziwi mnie to – triathlon to spory wydatek i jak ktoś posiada już buty i pedały, to nie koniecznie chce wydawać kolejne $$$ na zmianę systemu. I ja poszedłem podobnym tokiem myślenia, przez ostatnie dwa lata jeżdżąc na pedałach Shimano m520.

Wreszcie niedawno dotarłem w swojej zakupowej historii do momentu, gdzie nie miałem pilnych potrzeb… Tak tak – są tacy triathloniści 😉 Nie zrozumcie mnie źle, myślę o zmianie roweru, zakupie pomiaru mocy i kilku innych wydatkach, ale (z wyraźną pomocą żony w chwilach słabości) staram się zachować zdrowy ogląd sytuacji. Na horyzoncie pojawiły się święta i rodzina nauczona doświadczeniem spytał „co chcę do roweru”. Pomyślałem, że pora wymienić buty i pedały, bo moje były już dość wysłużone.

Do wymiany przekonywał mnie również kolega, który twierdził, że zmiana systemu daje wymierne korzyści, co szczerze mówiąc wkładałem trochę między historie typu bidon aero zrobi Cię szybszym (oczywiście ciągle mówimy o moich średnich, a nie Pro, gdzie faktycznie jakieś zyski są). Jego teorie potwierdzili także koledzy z forum xtri.pl, więc klamka zapadła.

Na początek był problem z zakupem butów – okazuje się, że kupić buty triathlonowe na moje płetwy po sezonie wcale nie jest łatwo. Sklepy realne skapitulowały, a w internecie zakupy zawsze są ciekawe, bo widać, że numeracja jest dość luźna traktowana przez producentów. Pierwsze buty, które kupiłem (Louis Garneu) w numerze 47 (cywilne noszę 45-45,5) okazały się zbyt małe… Ok rozumiem, że numeracja może się różnić, ale kupowałem według deklarowanej przez producenta długości wkładki, która okazał się zaniżona o 1,5cm…

Z pomocą na szczęście przyszedł mi kolega Marek z forum, który w czeluściach sklepu w którym pracuje wygrzebał mi Mavic Tri Race w rozmiarze 46 i 2/3. Buty super w super cenie – nic tylko brać. Gdy już się zdecydowałem okazało się, że mieli błąd w systemie i buty są ale w innym rozmiarze… %#$@^. Niemniej Marek zmierzył wkładkę i okazało się, że jest ona takiej samej długości co w moich obecnych butach… Ufff. I tak stałem się posiadaczem moich Maviców – w internetach piszą, że fajne buty – nie mam porównania wiec wierzę na słowo.

Do butów dokupiłem pedały – wybór padł na Time Xpresso 2 ze względu na rzekomy pozytywny wpływ na kolana. Znów nie mam porównania do innych systemów więc trudno mi się wypowiadać ile w tym prawdy.

Ale teraz najważniejsze – czy warto wymieniać buty mtb na szosowe? Moim zdaniem różnica jest kosmiczna. Nie wiem czy stałem się przez to szybszy, ale na pewno wzrósł komfort, a komfort to szybkość. W mtb doskwierał mi zawsze mały punkt styku buta z pedałem, co przy moich tanich butach było odczuwalne na stopie. Platforma w pedałach szosowych jest bardzo szeroka więc nacisk jest równomierny, pewny i stabilny. Mam też lepsze odczucia jeśli chodzi o ciągnięcie pedałów ku górze. Ogólnie na ćwiczeniach typu ILT (pedałowanie 1 nogą) różnica w „kulturze pracy” jest widoczna. Trzeba brać poprawkę, że porównuję tutaj zupełnie „entry level” but mtb z butem szosowym powiedzmy średniej półki, ale myślę, że nawet na porównywalnych butach różnica byłaby mocno odczuwalna.

Oczywiście ogromnym plusem zestawu podeszwa z tworzywa + szeroka platforma jest sztywność. Czuć, że całą moc generowana przez nogi idzie w korby.

Dla mnie dodatkowym bonusem była cisza – mój stary but mtb lubił wydawać z siebie różne dźwięki (gumowa podeszwa) – nowy zestaw pracuje bezgłośnie. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale takie skrzypienie doprowadzało mnie momentami do szału na trenażerze.

Są również minusy takiej przesiadki. W butach mtb postój nie stanowi problemu, bo dość wygodnie można w nich chodzić. Znaczy się kiedyś myślałem, że chodzenie w butach z blokami mtb jest niewygodne, ale po zmianie, buty mtb wspominam jako spacerowe. W butach szosowych blok bardzo wystaje, podeszwa z kompozytu jest praktycznie w 100% sztywna i do tego trzeba uważać na sam blok, aby go nie uszkodzić, bo jest pozbawiony jakiejkolwiek osłony. Chodzenie więc jest sporym wyzwaniem. Pomijam już, że na jakiejkolwiek sztywnej powierzchni jest po prostu ślisko i trzeba uważać na upadki.

Z tego też powodu, jeśli zastanawiacie się czy kupić but triathlonowy czy szosowy, to zdecydowanie polecam triathlonowe – bieganie po T1 i T2 w bucie szosowym chyba nie jest zbyt fajne. But triathlonowy umożliwia łatwe założenie i zdjęcie już na rowerze, a dodatkowo ponoć szybciej schnie i jest przystosowany do jazdy bez skarpet.

Comments

  1. Author Image By Łukasz

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  2. Author Image By Maciek

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  3. Author Image By Iwo

    Odpowiedz

    • Author Image By Marcin

      Odpowiedz

  4. Author Image By KubaGD

    Odpowiedz

  5. Author Image By Kasia G-Z

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *